• Wpisów: 38
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis: 188 dni temu, 12:16
  • Licznik odwiedzin: 4 335 / 570 dni
 
malezycie
 
Witajcie po bardzo długiej przerwie!
Nie pierwszej z resztą i pewnie nie ostatniej.

Przychodzę dzisiaj do Was z filmem, "Alicja po Drugiej Stronie Lustra", który został wyprodukowany niedawno.

Pierwsza część "Alicji..." była dla mnie wprost fenomenalna. Oglądałam ją kilkakrotnie i nigdy mi się nie znudziła. Bardzo polecam wszystkim, którzy jeszcze nie widzieli. Dlatego, że pierwsza część zobaczyła stała się jednym z moich ulubionych filmów, miałam duże wymagania względem części drugiej. Lecz czy zostały one spełnione?
alicja-po-drugiej-stronie-lustra-b-iext39110704.jpg


Pierwszą rzeczą, którą uświadomiłam sobie po obejrzeniu, jest to, że te niecałe dwie godziny zleciały mi w mgnieniu oka. Pomyślałam sobie: "Jak to? Już koniec?". Z jednej strony film bardzo mnie wciągnął, lecz z drugiej zostawił po sobie pewien niedosyt. Wszystkiego było trochę za mało. Za mało Kapelusznika, za mało kota z Cheshire, za mało przygód, za mało magii. W porównaniu z pierwszą częścią, gdzie każdy bohater miał swoją chwilę, tutaj skupiono się tylko na kilku, ale też nie wyszło to zbyt dobrze. Nie spodobała mi się rozpaczająca wersja Szalonego Kapelusznika.

Także gra aktorska była, moim zdaniem, gorsza niż w pierwszej części. Może miał na to wpływ także scenariusz, ale postacie wydały mi się zupełnie inne niż wcześniej.

Świat przedstawiony w filmie był mniej magiczny, fascynujący. Zdawał mi się za bardzo realistyczny, podobny do naszego.

Żeby nie wyszło na to, że "Alicja po Drugiej Stronie Lustra" ma same wady, to napiszę o czymś, co sprawiło, że "wciągnęłam się" w oglądanie. Niesamowicie interesujące było rozwinięcie niektórych wątków z poprzedniej części, dowiedzenie się, dlaczego te wszystkie zdarzenia miały w ogóle miejsce. Wszystko okazało się trochę inne niż się spodziewałam, a zaczęło się od... ciastka. Po więcej zapraszam do obejrzenia filmu :)

Moja ocena: 4,5/7

  •  
  • Pozostało 1000 znaków