• Wpisów: 38
  • Średnio co: 13 dni
  • Ostatni wpis: 126 dni temu, 12:16
  • Licznik odwiedzin: 4 202 / 508 dni
 
malezycie
 
Dzień dobry!
Już od trzech dni mam zamiar coś napisać, ale mi ni wychodziło. Jednak tak dłużej być nie może i dlatego teraz tutaj piszę.

Znowu będzie o filmie, ale tymczasowo nie mogę wstawiać zdjęć, gdyż nie mam dobrej scenerii do ich robienia.  Myślałam też, żeby zrobić jakiś "Back to school", ponieważ niedługo zaczyna się rok szkolny, lecz nie kupiłam jeszcze wszystkich rzeczy oraz z mojej listy wynika, że w tym roku nie będzie ich zbyt dużo ani nie będą jakieś specjalnie ciekawe, więc jeszcze się nad tym zastanowię.

Ale przejdźmy już do właściwego tematu.
Bardziej podoba mi się oryginalny tytuł filmu, czyli "Black Swan". Uważam, że o wiele bardziej pasuje do produkcji. Miałam zamiar obejrzeć film już dawno, ale nie mogłam znaleźć czasu, czego bardzo żałuję.

Black_Swan_poster.jpg

Pierwsze, co rzuca się w oczy, kiedy patrzymy na plakat, to znakomita obsada. W filmie główną rolę gra Natalie Portman, a postacie drugoplanowe zostały odtworzone między innymi przez Mile Kunis i Vincenta Cassela.

Wspominałam już wcześniej, że bardzo trudno przychodzi mi ocenianie rzeczy, które bardzo mi się podobają. Nie chcę się cały czas powtarzać, pisząc o tym jaka wspaniała była scenografia, jak dobrzy byli operatorzy kamer, jaki oryginalny był pomysł itp, itp. Przed rozpoczęciem tworzenia tego wpisu poczytałam kilka recenzji innych osób i postanowiłam, że wstawię odnośniki do dwóch, które według mnie najtrafniej opisują film. Przytoczę także ich fragmenty, które są według mnie warte uwagi i je skomentuję:

www.filmweb.pl/(…)Z+ob%C5%82%C4%99dem+jej+do+twarzy…

"Dawno nie widziałem jednak filmu, który w tak kompletny i fascynujący sposób przekładałby jeden artystyczny język na drugi i opowiadał za pomocą obrazu o czymś możliwym do uchwycenia tylko w tańcu."

“Spektaklu nie oglądamy z perspektywy widowni. Kamera szusuje między wykonawcami, zdejmuje ich w zbliżeniach i półzbliżeniach, panoramuje jak szalona, kręci piruety.”



Film opowiada o balecie, czyli specyficznej odmianie tańca, która nie jest już tak bardzo popularna i dla wielu ludzi wydaje się czymś pięknym, ale jednocześnie odległym. Tutaj poznajemy baletnicę w bliższym wydaniu, widzimy, że jej życie wcale nie jest takie kolorowe, jak może się wydawać siedząc na widowni. Jedną z zalet tej produkcji jest właśnie bezustanne śledzenie poczynań bohaterki z bliska, bez zbędnego dystansu.

"Podobnie jak baletnica Nina, jego pompatyczny, eklektyczny i groteskowy "Czarny łabędź" jest bliski perfekcji."  

Według mnie to doskonałe podsumowanie całości. Żadne z tych słów nie opisuje dokładnie filmu, jednak kiedy występują obok siebie są dokładnie tym, o czym pomyślałam po obejrzeniu.

film.org.pl/r/recenzje/czarny-labedz-4-52099/

“Nadreprezentacja i nadekspresja środków, użyte jednak z rozmysłem. Bo w dzisiejszym hałaśliwym świecie trzeba krzyczeć, by być usłyszanym.”



Nad ostatnim zacytowanym zdaniem mogłabym się rozpisywać, ale to temat na inny wpis (być może). Jednak zgadzam się z nim w 100%. Trudno było mi wybrać tylko fragment tej recenzji, ponieważ uważam, że w całości jest trafna i wyraża to, co zostało przedstawione w filmie.
Moja ocena: 9/10

  •  
  • Pozostało 1000 znaków